- autor: e, 2012-03-31 21:34
-
Do trzech razy sztuka... - to polskie przysłowie zagościło w myślach każdego chyba kibica Pilicy przed dzisiejszym meczem. Rundę wiosenną ekipa trenera Rafała Rabendy rozpoczęła bowiem fatalnie - 2 mecze - 2 porażki. Ten trzeci mecz Pilica po prostu musiała wygrać.
Trzecim wiosennym przeciwnikiem naszego zespołu był zgierski diabeł Boruta, którego pierwszoligowe harce pamiętają zapewne nieco starsi kibice - młodszych informujemy, że w sezonie 1991/1992 zgierskiemu klubowi do awansu do ekstraklasy zabrakło zaledwie dwóch punktów. W miarę upływu lat siła zgierskiej drużyny słabła i groził jej nawet całkowity niebyt. Na szczęście do najgorszego nie doszło i Boruta po przygodzie z grą w niższych klasach w roku 2003 wrócił do IV ligi, w której nieprzerwanie występuje do dziś. Dzisiejszy mecz potwierdził tezę z newsa "Z archiwum futbolu - Boruta Zgierz", że Boruta to drużyna, która "leży" Pilicy. Na boisku w Chrzanowicach odbył się 10 już mecz obu drużyn i po raz ósmy wygrała Pilica. Tym razem 2:0, prowadząc do przerwy 1:0. Obie bramki strzelił Przemysław Korytkowski. Niestety strzelec bramek otrzymał również żółtą kartkę i wraz z Sebastianem Balcerkiem będzie musiał pauzować w najbliższym meczu, który zostanie rozegrany już w piątek 6 kwietnia na stadionie Wieluńskiego Klubu Sportowego.
Pilica - Boruta
2:0 (1:0)
1:0 - Korytkowski (18')
2:0 - Korytkowski (56')