- autor: Admin, 2009-04-27 12:34
-

Po ambitnej walce w drugiej połowie „Pilica” uratowała punkt zdobywając bramkę w ostatniej minucie z rzutu karnego.
W porównaniu do meczu z „Ceramiką” Opoczno w naszej drużynie doszło do jednej zmiany. Do składu powrócił Sławomir Makowski, a nie mógł zagrać z nadmiaru żółtych kartek Robert Pyka.
W pierwszej połowie obie drużyny grały zachowawczo i żadna nie chciała się za bardzo odkryć. Pierwsza godna zanotowania sytuacja miała miejsce dopiero w 20 minucie spotkania. W polu karnym faulowany był Artur Kurzyk, ale sędzia zamiast jedenastki podyktował rzut wolny z linii pola karnego. Strzał z wolnego Arka Cieślika minimalnie minął bramkę Paradyża. Kolejna akcja w polu karnym Paradyża miała miejsce 10 minut później. Strzelał Jończyk, ale jego strzała powędrowała dobre kilka metrów obok prawego słupka bramki bronionej prze bramkarza Paradyża. Gdy wydawało się do końca pierwszej części spotkania nic się nie zmieni goście zdobyli bramkę. Na wysokości pola karnego goście wykonywali rzut z autu, piłka trafiła na 12 metr pod nogi Górlaczyka i ten technicznym strzałem pokonał Michała Dzwonkowskiego.
Po przerwie po raz kolejny w spotkaniu u siebie to nasza drużyna musiała gonić wynik. Od pierwszych minut drugiej połowy „Pilica” zabrała się za odrabianie strat, ale trudno było naszym zawodnikom stworzyć sobie dogodną sytuację strzelecką. Dopiero w ostatnim kwadransie udało się nam wypracować kilka dobrych sytuacji. W międzyczasie dwukrotnie drużyna z Paradyża wyprowadziła kontrataki po których musiał interweniować Michał Dzwonkowski. W 78 minucie po rzucie wolnym w dobrej sytuacji znalazł się Sebastian Mysłek, ale jego strzał głową obronił bramkarz gości. Chwilę później strzelał Arek Cieslik, ale trafił wprost w bramkarza. Na ostatnie minuty trener Ozga zdecydował się przesunąć z linii obrony do ataku Michała Szczepańskiego i jak się później okazało był to strzał w dziesiątkę. W 90 minucie to właśnie po faulu na Szczepańskim sędzia podyktował rzut karny, którego na gola zamienił Marek Jończyk. Chwilę później sędzia zakończył spotkanie.
Po meczu goście mieli pretensje do sędziego, że gospodarzom nie należał się rzut karny i trzeba uczciwie przyznać, że były one uzasadnione. Ale gwiżdżąc karnego w ostatniej minucie sędzia naprawił swój błąd z pierwszej połowy, kiedy to w polu karnym faulowany był Kurzyk i sędzia zamiast karnego dla „Pilicy” podyktował jedynie rzut wolny. W sobotę "Pilica" zagra w Rząśni i jeśli nasza drużyna nie wygra to sytuacja w tabeli zrobi sie bradzo trudna, tym bardziej, że czekają nas mecze zarówno z Pogońą Zduńska Wola jak i Włókniarzem Zelów.